Joga nie jest środkiem przeciwbólowym czy odchudzającym i nie służy do leczenia chorób.
Nie chodzi w niej też o przyjemne spędzanie czasu, sorry ![]()
Na treningu, brak przyjemności czy nuda to nie tragedia a raczej norma ale jeśli zaczynasz już znajdować przyjemność w eksploracji własnego ciała i potrafisz odnaleźć się w niezbędnej do tego powtarzalności technik, nie popadając w stagnację i nihilizm
to witaj w rodzinie joginie ![]()
Pamiętaj jednak, że jest to stan wypracowany lecz odwracalny, musisz go pielęgnować.
Na jodze nie rywalizujemy, nie myślimy o efektach. Rywalizacja jest bez sensu tam, gdzie chodzi o wpływanie na siebie a efekty są indywidualnie zróżnicowane więc trudne do zdefiniowania. To jest wyzwanie bo jesteśmy istotami społecznymi i nieustannie porównujemy sie z innymi, jesteśmy też interesowni, nie lubimy „marnować czasu” bo „czas to pieniądz” itp. gwarancje efektów mile są zawsze widziane.
Na zajęciach grupowych, zajmujesz się sobą. Pozwalasz rzeczom dziać się na tyle na ile możesz. Sięgasz granic i cofasz się kiedy chcesz. Nie musisz nadążać.
O co w takim razie chodzi na jodze czym ona jest?
Wchodząc na zajęcia, stajesz na poboczu własnej codzienności, masz czas dla siebie.
Sesja jogi to obserwacja i odczuwanie, odczuwanie obserwacji i obserwowanie odczuwania w ruchu, oddechu i relaksie. Ćwiczymy ciało i liczymy oddechy. Gdy pojawia się niezadowolenie, chaos, nuda czy brak… Brak czegokolwiek: zainteresowania, oczekiwanych odczuć, brak satysfakcji….wtedy (NIE łapiemy za telefon szukając wyjaśnień) wracamy do ćwiczeń, do obserwacji oddechu, do siebie. A gdy pojawia się poczucie bezpieczeństwa, zadowolenie i spokój … to również wracamy do obserwacji oddechu, do siebie ![]()
